W sejmowej debacie nad projektem ustawy dotyczącej zakazu hodowli zwierząt futerkowych doszło do jednej z bardziej emocjonalnych wypowiedzi tej kadencji. Głos zabrała posłanka Prawa i Sprawiedliwości Maria Kurowska, która z sejmowej mównicy zdecydowanie sprzeciwiła się zmianom, oskarżając inicjatorów ustawy o „wybiórczą wrażliwość” i brak zrozumienia dla realiów życia na polskiej wsi.
W czasie dzisiejszych prac sejmowych posłowie większością głosów uchwalili nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która wprowadza całkowity zakaz hodowli zwierząt na futra. Zgodnie z nowelą w ciągu 8 lat ma dojść do końca hodowli zwierząt na futra. W czasie debaty nad nowelizacją głos zabrała m.in. posłanka PiS z ziemi jasielskiej.
– Pani Marszałek, Wysoka Izbo. Miej serce i patrzaj w serce. Takie słowa tutaj padły. I co za wybiórcza wrażliwość. Nie słyszałam głosu Pani Poseł, gdy został zabity mały Felek właśnie zastrzykiem prosto w serce. O ich cierpieniu nie mówimy, ale epatujemy cierpieniami zwierząt. Podczas tej techniki zabijania zwierząt są udoskonalone i zwierzęta nie cierpią w trakcie usypiania – mówiła Kurowska, zwracając się do posłów opozycji.
Maria Kurowska zakwestionowała przekazy pojawiające się w mediach i debacie publicznej na temat okrucieństwa ferm futerkowych, sugerując, że część polityków kieruje się bardziej emocjami niż wiedzą.
– Wy mówicie tutaj o jakimś obdzieraniu zwierząt żywych ze skóry. Czy wyście pogłupieli? Przecież zwierzę jest po prostu usypiane, czy w inny sposób traci życie i wtedy dopiero się obdziera ze skóry. O czym wy opowiadacie? – pytała z mównicy.
Kurowska przekonywała, że zakaz hodowli zwierząt futerkowych to nie tylko kwestia ochrony zwierząt, ale również uderzenie w wieś i w tysiące rodzin, które z tej działalności się utrzymują. Posłanka apelowała, by ustawodawcy spojrzeli na problem z perspektywy rolników, a nie aktywistów czy miejskich organizacji ekologicznych.
– Dlaczego chcecie tutaj kolejną ustawą ustawiać życie ludziom, którzy mieszkają na wsi? Czy my wam wchodzimy i mówimy, jakie warunki mają mieć na przykład psy w mieście? (…) Nie mówcie o dobrostanie zwierząt, bo o dobrostan dbają rolnicy, ale zastanówcie się nad tym, jaką krzywdę robicie wsi – zakończyła swoje wystąpienie.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.






Pani Kurowska ma specyficzne pojęcie o różnych sprawach.Zarówno w sprawach zwierząt hodowlanych bo przecież ciasne klatki to dbanie o dobrostan ,psów na łańcuchach bo to wieś i pilnują domòw i wycinania starych zdrowych drzew bo przecież zabierają tlen.
Ona przecież nic w życiu mądrego nie powiedxiała,z wioski można wyjechać ale wiocha z nieǰ nigdy nie wyjdzie!!