11 listopada, w dniu Narodowego Święta Niepodległości, w lokalnych mediach społecznościowych zawrzało. Powodem był wpis poseł Platformy Obywatelskiej Joanny Frydrych, która na swoim profilu opublikowała grafikę sugerującą, że Maria Kurowska z PiS miała otrzymać 12,8 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości, z czego ponad 1,3 mln zł miało trafić – według wpisu – do „fikcyjnych asystentów”.
Publikacja wywołała falę komentarzy i oburzenia, a przede wszystkim natychmiastową reakcję samej zainteresowanej. Maria Kurowska, posłanka z Jasła, odniosła się do sprawy podczas wystąpienia na sejmowej mównicy, nazywając słowa Frydrych oszczerstwem. – Żadnych, absolutnie żadnych pieniędzy nigdy nie otrzymałam – podkreśliła posłanka spod Jasła.
„Minister podrzucił mi walizkę z milionami?”
W swoim wystąpieniu Kurowska stanowczo zaprzeczyła informacjom z wpisu opublikowanego przez Frydrych. – Oświadczam, że żadnych, absolutnie żadnych pieniędzy nigdy nie otrzymałam z Funduszu Sprawiedliwości. Nie miałam też i nie mam żadnych fikcyjnych asystentów – mówiła z sejmowej mównicy posłanka M.Kurowska.
Kurowska podkreśliła, że taki sposób przekazywania środków posłom nie jest w ogóle możliwy, sugerując, że Frydrych powinna zdawać sobie z tego sprawę. Z ironią odniosła się też do sugestii o rzekomym przekazaniu jej milionów. – No jak to sobie pani poseł w ogóle wyobraża, że minister mi przelał na konto, czy może podrzucił mi walizkę z tymi milionami? – pytała retorycznie posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
„Uruchomiła falę prymitywnego hejtu”
Podczas sejmowego wystąpienia Kurowska przyznała, że początkowo była przekonana, iż wpis Frydrych to wynik włamania na jej konto. Wysłała do niej nawet wiadomość SMS w tej sprawie. Odpowiedzi jednak nie otrzymała. – Cisza i brak odpisu uświadomił mi, że to ona sama napisała -stwierdziła posłanka Kurowska..
Jej zdaniem wpis poseł PO rozpętał falę hejtu i nienawiści pod jej adresem. Kurowska przypomniała również swoje doświadczenie zawodowe i samorządowe, podkreślając, że uczciwość była dla niej zawsze fundamentalną wartością.
Na koniec swojego wystąpienia posłanka PiS zażądała od Joanny Frydrych wyjaśnienia sprawy i publicznych przeprosin. – Pani to publicznie przedstawiła, zarzuciła i pani to musi wyjaśnić i publicznie przeprosić. Dosyć kłamstwa w naszym życiu publicznym – podsumowała M.Kurowska.
Frydrych bez komentarza
Nasza redakcja dwukrotnie zwracała się do Joanny Frydrych z prośbą o komentarz w tej sprawie. Jednak do momentu publikacji tego materiału posłanka PO nie udzieliła odpowiedzi.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.




