Sąd Rejonowy w Jaśle ogłosił wyrok w głośnej sprawie Łukasza G. Mężczyzna został uznany za winnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy budowlanej w budynku wielorodzinnym przy ul. Metzgera 10. Oskarżony zlekceważył przepisy, włamał się do lokalu, którego jeszcze formalnie nie posiadał i nakazał wyburzenie kluczowych elementów konstrukcyjnych budynku. Zmusił mieszkańców do nagłej ewakuacji. Sąd skazał go na karę więzienia w zawieszeniu i nałożył na niego kary finansowe.
Proces Łukasza G., toczący się przed Sądem Rejonowym w Jaśle, dobiegł końca. Sprawa dotyczyła wydarzeń z okresu od 11 do 14 października 2021 roku. Oskarżony, działając jako inwestor robót budowlanych na parterze budynku wielorodzinnego, bez wymaganej decyzji o pozwoleniu na budowę, zlecił wyburzenie istotnych elementów nośnych budynku. Całkowicie wyburzono jeden oraz częściowo drugi słup żelbetowy podtrzymujący podciągi stropowe we wschodnim narożniku obiektu. Działanie to mogło skutkować zawaleniem się budynku, co stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla życia, zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach. – Oskarżony nie przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia na początku procesu, po czym nie stawiał się na kolejnych rozprawach, które sąd prowadził pod jego nieobecność – mówiła w uzasadnieniu sędzia Bożena Wilisowska-Gołąbek.
„Włamał się do lokalu i czuł się jak właściciel”
Jak ustalił sąd w uzasadnieniu (którego mimo wniosku obrońcy nie utajniono), lokal na parterze wraz z częścią piwnicy należał wcześniej do PKP. Łukasz G. nabył go 2 września 2021 r., jednak oficjalne podpisanie aktu notarialnego nastąpiło dopiero 15 października. Klucze miały zostać mu wydane wraz z podpisaniem aktu, jednak oskarżony – po wpłaceniu należności – nie czekał na formalności. Samowolnie wszedł do lokalu, zmienił wkładkę w zamku i rozpoczął prace, m.in. wymianę drzwi, płytek, malowanie elewacji.
Sąd w uzasadnieniu nie szczędził ostrych słów. – Czuł się jak właściciel, choć właścicielem jeszcze nie był. Prawda jest taka, że on się włamał do lokalu i w tym momencie powinny być zawiadomione odpowiednie służby – mówiła sędzia Wilisowska – Gołąbek. Mimo, że przedstawiciele PKP wzywali go do zaprzestania działań, G. kontynuował roboty, zasłaniając okna tekturami, aby nikt nie widział, co dzieje się w środku.
Zignorowane ostrzeżenia i interwencja mieszkańców
Prace wiązały się z ogromnym hałasem, który zaniepokoił lokatorów. Pewnego dnia członek zarządu wspólnoty poprosił o wsparcie drugiego mieszkańca i obaj weszli do lokalu. To, co zobaczyli, było wstrząsające – filar nośny był zburzony, a drugi uszkodzony.
Mieszkańcy zażądali od robotników przerwania prac, jednak Łukasz G. odmówił i zapowiedział kontynuację robót. W tej sytuacji mieszkańcy bloku zawiadomili inspektora budowlanego. Jak wynika z zeznań jednego z robotników pracujących na zlecenie G., odradzał on inwestorowi wyburzanie słupów, lecz G. go nie posłuchał.
Sąd przywołał zeznania świadka, który planował otworzyć w remontowanym wówczas loku salon fryzjerski. On również prosił oskarżonego, by nie wyburzać filarów, gdyż z nimi wnętrze wyglądałoby ładniej. W odpowiedzi usłyszał, że inwestor planuje usunąć jeszcze dwa kolejne. Świadek zrezygnował z najmu. W odwecie Łukasz G. wysłał mu obraźliwego maila, chwaląc się, że „ma miliony na koncie”.
Widmo katastrofy i ewakuacja
Interwencja nadzoru budowlanego i odpowiednich służb doprowadziła do natychmiastowej ewakuacji budynku. Z opinii technicznej, zleconej przez Miasto Jasło (którą sąd uznał za w pełni wartościowy dowód), jasno wynikało, że usunięcie słupów nośnych wywołało bezpośrednie zagrożenie. – Gdyby nie podjęcie działań naprawczych, następstwem tak istotnego naruszenia budynku byłaby katastrofa budowlana – cytował wnioski ekspertów sąd, wskazując również na konieczne prace naprawcze warunkujące powrót mieszkańców.
Proces uległ wydłużeniu ze względu na zachowanie oskarżonego, który kwestionował swój stan zdrowia i domagał się badań psychiatrycznych. Dwie niezależne opinie (w tym jedna z Uniwersytetu Jagiellońskiego) kategorycznie potwierdziły, że Łukasz G. był w pełni poczytalny, zdolny do samodzielnego podejmowania decyzji i może odpowiadać za swoje czyny.
Rok pozbawienia wolności i kary finansowe
Ostatecznie Łukasz G. został skazany na rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na maksymalny, 3-letni okres próby. Sędzia podkreśliła, że G. nie był wcześniej karany i nie jest osobą zdemoralizowaną, dlatego nie zasłużył na bezwzględne pozbawienie wolności.
Sąd orzekł wobec niego grzywnę w wysokości 20 000 zł oraz obowiązek zapłaty nawiązki w wysokości po 5000 zł dla każdego z ponad trzydziestu pokrzywdzonych lokatorów wymienionych w wyroku. Nie zamyka to pokrzywdzonym drogi do dochodzenia dalszych roszczeń na drodze cywilnej. Ponadto oskarżony ma obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej miastu poprzez zapłatę na rzecz Miasta Jasła kwoty 142 237,46 zł. Ma również uiścić na rzecz Wspólnoty Mieszkaniowej Nieruchomości Metzgera 10 kwotę 87 600,24 zł tytułem naprawienia szkody. Wyrok obejmuje również pokrycie kosztów sądowych w kwocie 380 zł oraz kosztów zastępstwa adwokackiego oskarżycieli posiłkowych wynoszących łącznie ponad 24 tysiące złotych.
Dodatkowo, w ramach kary oskarżony ma obowiązek w ciągu miesiąca od uprawomocnienia się wyroku wysłać pisemne przeprosiny do wszystkich pokrzywdzonych lokatorów.
Komentarze po wyroku
Obrońca oskarżonego przekazał naszej redakcji, że decyzja o ewentualnym odwołaniu od wyroku zapadnie po otrzymaniu pełnego uzasadnienia. Ulgi z zakończenia procesu nie kryli mieszkańcy bloku. – Jeżeli to, co zostało zasądzone zostanie zapłacone, to będziemy zadowoleni – skomentowała jedna z mieszkanek. I dodała, że pokrzywdzeni mają wątpliwości co do kwestii finansowych. – On ciągle generuje koszty, nie płaci za lokal, przez to mamy podwyższany czynsz. Zalega ponad 50 tys. zł za opłaty – przekazał nam inny z obecnych mieszkańców na sali wyroku. Obecni w sądzie podkreślali, że ewakuacja i mieszkanie poza swoim mieszkaniem to nie tylko straty finansowe, ale też i psychiczne. Dla wielu z nich to były traumatyczne przeżycia.
Wyrok jest nieprawomocny. Strony mają 7 dni na złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie wyroku oraz 14 dni na wniesienie ewentualnej apelacji.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.




