Tylko w pierwszym półroczu tego roku do Urzędu Skarbowego w Jaśle wpłynęło 45 tzw. informacji sygnalnych. Mieszkańcy najczęściej informują fiskusa o niewydawaniu paragonów, ukrywaniu dochodów czy pracy „na czarno”. Niemal połowa z tych zgłoszeń to fałszywe alarmy, wynikające z błędnych podejrzeń, a nierzadko – z celowego wprowadzania w błąd.
Donosy, formalnie nazywane przez administrację skarbową „informacjami sygnalnymi”, to wciąż popularne narzędzie, z którego korzystają obywatele, by zwrócić uwagę urzędników na potencjalne nieprawidłowości finansowe w swoim otoczeniu.
Jak i o czym informujemy fiskusa?
Z danych przekazanych naszej redakcji wynika, że mieszkańcy powiatu jasielskiego mają swoje preferowane kanały komunikacji z urzędem. Znaczna część zgłoszeń trafia do skarbówki drogą elektroniczną.
– Najczęściej informacje sygnalne zgłaszane są za pośrednictwem Krajowego Telefonu Interwencyjnego KAS, za pomocą elektronicznego formularza zgłoszeniowego. Zgłoszenia sygnalne przesyłane w tej formie stanowiły w pierwszym półroczu br. blisko 30 proc. zgłoszeń ogółem i kształtowały się na porównywalnym poziomie w latach 2024-2025 – wyjaśnia kom. Edyta Chabowska, Rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie.
Pozostałe informacje trafiają do jasielskiego urzędu za pośrednictwem poczty elektronicznej. Są też składane tradycyjnymi pismami, telefonami, a także podczas osobistych wizyt sygnalistów w placówce.
Czego najczęściej dotyczą obywatelskie interwencje? Lista zarzutów pod adresem lokalnych przedsiębiorców i sąsiadów jest stała. Zgłoszenia kierowane do US w Jaśle dotyczą głównie: nierejestrowania sprzedaży za pomocą kasy fiskalnej, prowadzenia działalności gospodarczej bez formalnej rejestracji, nierzetelnego deklarowania przychodów oraz uzyskiwania dochodów z nieujawnionych źródeł.
Co drugi donos mija się z prawdą
Urzędnicy szacują, że blisko połowa informacji sygnalnych zgłaszanych do jasielskiej skarbówki nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Powody takiego stanu rzeczy są różne. Należą do nich między innymi brak dowodów, nieścisłości w samych zgłoszeniach, zwykłe błędne podejrzenia zgłaszających, ale także – co warto podkreślić – celowe wprowadzanie organów w błąd, na przykład w wyniku sąsiedzkich czy biznesowych konfliktów.
Mimo to, żadne pismo nie trafia od razu do niszczarki. – Za każdym razem, gdy donos wpływa do urzędu – anonimowy czy w formie oficjalnego zgłoszenia – jest on ewidencjonowany i sprawdzany pod względem formalnym i merytorycznym – zapewnia kom. Edyta Chabowska.
Jeżeli wstępna analiza wykaże, że zarzuty mogą być prawdziwe, sprawa trafia do szczegółowej weryfikacji. W zależności od skali stwierdzonych nieprawidłowości, finałem takiego donosu może być wniosek o przeprowadzenie czynności sprawdzających, kontroli podatkowej, a nawet kontroli celno-skarbowej.
Anonimowość gwarantowana, ale uwaga na kłamstwa
Osoby, które decydują się poinformować urząd o nieprawidłowościach, mogą liczyć na pełną anonimowość. Urząd Skarbowy obowiązuje tajemnica skarbowa oraz przepisy o ochronie danych osobowych. Oznacza to, że przedsiębiorca czy sąsiad, na którego złożono donos, nigdy nie dowie się od urzędników, kto był autorem zgłoszenia.
Pojawia się jednak pytanie: czy osoba, która celowo i fałszywie oskarża kogoś w donosie, ponosi za to odpowiedzialność? Okazuje się, że w przypadku zwykłej „informacji sygnalnej” organy podatkowe nie mają prawnych możliwości karania takich osób. Sytuacja zmienia się jednak drastycznie, gdy zgłoszenie przybiera formę oficjalnego zawiadomienia o przestępstwie.
– Donos w sensie informacji sygnalnej należy odróżnić od zawiadomienia o popełnieniu czynu zabronionego w trybie przepisów kodeksu postępowania karnego – podkreśla rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie.
Zgodnie z prawem, każdy ma społeczny obowiązek zawiadomić odpowiednie służby (policję, prokuraturę czy urząd skarbowy) o przestępstwie ściganym z urzędu. Muszą to być jednak informacje wiarygodne. Osoba, która składa fałszywe zawiadomienie o przestępstwie (w tym przestępstwie skarbowym), doskonale wiedząc, że do niego nie doszło, popełnia przestępstwo z art. 238 Kodeksu karnego. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności, a nawet pozbawienie wolności do lat 2.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.





