Niedzielna przejażdżka ulicami Jasła mogła zakończyć się tragicznie. Funkcjonariusze jasielskiej drogówki zatrzymali do kontroli białe BMW. Powód? Jeden z mężczyzn, zamiast bezpiecznie siedzieć wewnątrz pojazdu, podróżował… na jego dachu. Kierowca stracił już prawo jazdy i stanie przed sądem, a jego nietrzeźwy kolega został ukarany mandatem.
Do tego niecodziennego i niezwykle niebezpiecznego zdarzenia doszło w minioną niedzielę w godzinach popołudniowych. Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Jaśle, podczas rutynowego patrolu miasta, zwrócili uwagę na białe BMW przemieszczające się ulicą Lwowską. Uwagę mundurowych przykuł jednak nie sam pojazd, a skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie młodego mężczyzny, który siedział bezpośrednio na dachu jadącego samochodu.
Funkcjonariusze natychmiast zainterweniowali, zmuszając kierowcę do zatrzymania pojazdu. Jak szybko ustalili policjanci, obaj mężczyźni – zarówno kierowca, jak i nietypowy „pasażer” – to mieszkańcy województwa świętokrzyskiego. Badanie alkomatem rzuciło nieco światła na przyczyny tego kaskaderskiego wyczynu. O ile kierujący białym BMW był całkowicie trzeźwy, o tyle mężczyzna podróżujący na dachu znajdował się pod wpływem alkoholu.
Co ciekawe, w trakcie rozmowy z mundurowymi żaden z mężczyzn nie potrafił logicznie ani racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego zdecydowali się na tak ryzykowną jazdę. Brak wyobraźni będzie ich teraz słono kosztował. Kierowca, który jako osoba prowadząca pojazd ponosi pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich pasażerów, już pożegnał się z prawem jazdy – dokument został mu zatrzymany przez funkcjonariuszy. Za spowodowanie realnego zagrożenia w ruchu drogowym mężczyzna odpowie teraz przed sądem. Z kolei nietrzeźwy pasażer z dachu zakończył swoją niedzielną przygodę z wypisanym mandatem karnym.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.




