Czasami życie w sposób dramatyczny weryfikuje nasze poczucie bezpieczeństwa. Tak stało się w przypadku Asi – młodej mamy z Jasła, która w ciągu kilku dni straciła najbliższą osobę, a jej świat runął w gruzy.
Na początku czerwca nagle zmarł Łukasz – partner Asi, tata 4-letniego Emilka, 3-letniej Marcelinki i nienarodzonego wówczas synka. Miał zaledwie 33 lata. Od dziecka cierpiał na wadę serca, ale nic nie zapowiadało tragedii. Pewnej nocy zasnął i już się nie obudził. Rano jego ciało znalazła Asia, a na miejsce wezwała pogotowie. Gdy karetka przyjechała na sygnale, mały Emil wypowiedział tylko bezradnie: „Tata źle się czuje…” – nie rozumiejąc jeszcze, że właśnie stracił swojego bohatera na zawsze.
Śmierć Łukasza zostawiła po sobie ogromną pustkę, ale też realne problemy dnia codziennego. Asia została sama z dwójką małych dzieci i ciążą. Dziś jej synek przyszedł już na świat – niestety jako wcześniak, w ósmym miesiącu ciąży. Chłopiec nadal przebywa w szpitalu, a lekarze walczą o jego zdrowie.
Sytuacja materialna rodziny jest dramatyczna. Asia nie może podjąć pracy – opieka nad dwójką małych dzieci i dojazdy do szpitala wymagają jej obecności. Dochody rodziny praktycznie nie istnieją, a wydatków z każdym dniem przybywa. Potrzebne są środki na wynajem mieszkania, jedzenie, opłaty, ale też podstawowe rzeczy dla noworodka: mleko Bebilon, pieluszki w rozmiarze 1–2, chusteczki nawilżane, oliwki, kremy, butelki do karmienia. – To, co dla większości rodziców jest zwyczajną wyprawką, dla Asi stało się nieosiągalnym luksusem. A przecież chodzi o maleństwo, które dopiero co przyszło na świat – mówi babcia dzieci, mama zmarłego Łukasza.
Rodzina nie wstydzi się prosić o pomoc – bo wie, że sama nie podoła. Uruchomiona została internetowa zbiórka: www.siepomaga.pl/fedec-gizicka. Jednak jak podkreślają bliscy, to wciąż kropla w morzu potrzeb. Dlatego każda złotówka i każdy gest solidarności są na wagę złota.
Datki – zarówno finansowe, jak i rzeczowe – można przekazywać do soboty, 23 sierpnia, w godzinach 8:00–17:00 w punkcie „Ubezpieczenia” przy ul. Ducala 2 (naprzeciwko sklepu rybnego). Potrzebne są nie tylko pieniądze, ale też konkretne przedmioty: pampersy, środki higieniczne, mleko, ubranka i inne akcesoria dla wcześniaka.
– Straciłam syna, ale nie mogę pozwolić, by jego dzieci cierpiały głód czy chłód. Sama nie udźwignę tego ciężaru, dlatego proszę o pomoc wszystkich ludzi dobrego serca. Dobro naprawdę wraca – mówi zrozpaczona babcia Aneta.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.





