Pod nadzorem prokuratora prowadzone są czynności mające wyjaśnić dramatyczne wydarzenia, do których doszło dziś przed południem w Sanoku. Interwencja służb zakończyła się śmiercią agresywnego mężczyzny oraz odkryciem ciała kobiety – jego matki.
Około godziny 10 policjanci z Sanoka otrzymali zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który zamknął się ze swoją matką w mieszkaniu. Z informacji służb wynikało, że w lokalu mogły zostać odkręcone kurki z gazem, o czym świadczył uruchomiony czujnik. Sytuacja stwarzała poważne zagrożenie nie tylko dla osób przebywających w mieszkaniu, ale również dla sąsiadów.
Jak relacjonuje nadkom. Piotr Wojtunik, agresywny mężczyzna zamknął się w mieszkaniu ze swoją matką. Istniało również podejrzenie, że mógł odkręcić kurki z gazem.
Po podjęciu decyzji o wejściu do mieszkania funkcjonariusze w jednym z pomieszczeń odnaleźli ciało kobiety. Chwilę później z innego pokoju wybiegł mężczyzna – uzbrojony w ostre narzędzie przypominające maczetę – i zaatakował interweniujących policjantów oraz strażaka.
Funkcjonariusze próbowali obezwładnić napastnika przy użyciu środków przymusu bezpośredniego. Gdy te okazały się nieskuteczne, podjęto decyzję o użyciu broni służbowej. Mężczyzna został postrzelony, a mimo natychmiastowej reanimacji nie udało się go uratować.
– Gdy podjęto decyzję o wejściu do środka mężczyzna zaatakował ostrym narzędziem dwóch policjantów i strażaka. Policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego, a gdy to nie poskutkowało użyli broni służbowej – przekazał nadkom. Wojtunik.
Trzem rannym funkcjonariuszom udzielono pomocy medycznej na miejscu. Policjantów przewieziono do szpitali w Sanoku i Brzozowie, natomiast strażaka śmigłowcem LPR przetransportowano do szpitala w Rzeszowie.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.




