Pożar wybuch około 3 nad ranem. Wówczas w środku przebywały 4 osoby i dwa koty. – Starszy syn siostry wstał w nocy, by sprawdzić poziom cukru i zauważył pożar – relacjonuje Regina Jarosz, z rodziny pogorzelców. Wszystkim domownikom udało się bezpiecznie ewakuować.




Ogień bardzo szybko obejmował kolejne fragmenty budynku. Pożar był poważny. Do walki z ogniem zadysponowano 10 zastępów straży pożarnej. Po ugaszeniu do pomocy pogorzelcom ruszyli najbliżsi, sąsiedzi i społeczność Niegłowic. – Mamy tu niemalże całe Niegłowice – relacjonuje Regina.
Prac przy porządkowaniu jest sporo. – Całkowity demontaż więźby dachowej, zabezpieczenie budynku plandekami – wymienia Krzysztof Pszczoła, sołtys Niegłowic.
Rodzina założyła zbiórkę, która w części ma im pomóc w odbudowie budynku. – Nasza rodzina stoi teraz przed ogromnym wyzwaniem odbudowy życia, które zostało zniszczone w jednej chwili. Szukamy wsparcia, aby móc podnieść się z tragedii i znaleźć nowy początek. Prosimy Was o wsparcie finansowe, które pomoże nam ponownie stanąć na nogi. Każda wpłata, choćby najmniejsza, będzie nieocenionym wsparciem dla naszej rodziny w tym ciężkim dla nas czasie – czytamy w treści zrzutki opublikowanej w serwisie pomagam.pl.
Nasza informacja o pożarze:
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.




