W zadumie, modlitwie i przy blasku płonących zniczy mieszkańcy naszego regionu uczcili pamięć tych, którzy zginęli z rąk oprawców w Lesie Katyńskim, oraz 96 ofiar tragicznego lotu z 10 kwietnia 2010 roku. Główne obchody 16. rocznicy katastrofy smoleńskiej rozpoczęły się w Jaśle pod pomnikiem „Golgota Wschodu”.
Pamięć zamordowanych na nieludzkiej ziemi oraz tych, którzy zginęli w drodze na obchody katyńskie, uczczono uroczystym Apelem Pamięci, który wygłosili „Strzelcy” z Liceum Ogólnokształcącego w Kołaczycach. Delegacje złożyły pod pomnikiem kwiaty i zapaliły znicze, będące symbolem niegasnącej pamięci.
Miejsce wybrane przez męża
Głos podczas uroczystości zabrała senator Alicja Zając, dla której to miejsce i ten dzień mają wymiar podwójnie osobisty. W swoim przemówieniu przypomniała historię powstania jasielskiego pomnika.
– To miejsce jest dla mnie szczególne, bo pamiętam ten czas, kiedy wspólnie z samorządem powiatu mój mąż wybrał je jako miejsce upamiętnienia „Golgoty Wschodu” (…). Kiedy patrzymy na Maryję trzymającą przestrzeloną głowę polskiego żołnierza, ten symbol mówi nam o całym cierpieniu narodu polskiego przez lata historii – mówiła senator Alicja Zając.

Wdowa po tragicznie zmarłym parlamentarzyście odniosła się również do wciąż niezakończonego postępowania w sprawie przyczyn katastrofy, w której zginęła polska elita.
– Kiedy wsłuchujemy się w odczytaną listę pasażerów, zastanawiamy się często, i ja takie pytanie dostaję: dlaczego, jak to się stało, kto to sprawił, że tak wiele ważnych osób w państwie znalazło się na pokładzie tego samolotu i zginęło w pamiętnym locie 10 kwietnia 2010 roku. My nie umiemy na to pytanie dzisiaj odpowiedzieć. Śledztwo trwa już 16 lat (…). Wczoraj dostałam nowe pisma z prokuratury wojskowej, które informują rodziny o dalszym ciągu śledztwa, o przekazaniu pewnych materiałów do międzynarodowych laboratoriów. Śledztwo trwa, ale przez te wiele lat nie umieliśmy poznać prawdy. Wiele osób próbowało to wykorzystywać. Myślę, że ci zmarli naprawdę na to nie zasłużyli – podkreśliła z goryczą.

Zawsze uśmiechnięta twarz „Staszka”
Alicja Zając zaznaczyła, że 96 pasażerów prezydenckiego tupolewa żyło przede wszystkim dla swojej ojczyzny i lokalnych społeczności, nie myśląc o zaszczytach i pomnikach. Wspominała również lokalnych członków rodzin katyńskich oraz Sybiraków z Jasła, którzy dzielili się swoimi trudnymi, nierzadko bolesnymi historiami.
W osobistych słowach wspomniała swojego męża, Stanisława Zająca, którego brak wciąż jest mocno odczuwalny w regionie. – Kiedy patrzymy na zdjęcie Staszka, widzimy osobę zamyśloną, ale z takim lekkim uśmiechem, bo był osobą niezwykle oddaną innym ludziom. Pomocną, życzliwą, zawsze uśmiechniętą. Do dzisiaj słyszę takie słowa: „Bardzo lubiliśmy pani męża. Nie możemy zapomnieć o jego uśmiechniętej twarzy”. My też nie możemy zapomnieć, mimo że minęło 16 lat – mówiła wyraźnie wzruszona wdowa po śp. senatorze Zającu.

Okrutny świat i jedność w obliczu tragedii
Zwracając się do mieszkańców, senator dziękowała za wieloletnie wsparcie, jakiego udzielano jej i rodzinie, zwłaszcza w momencie, gdy zdecydowała się przejąć polityczną pałeczkę po zmarłym mężu.
– Podjęłam się na prośbę środowiska i mieszkańców Jasła kontynuowania tej drogi w polityce, nie wiedząc zupełnie, co tam zastanę. Wielokrotnie bywałam z mężem w Warszawie na różnych spotkaniach, ale nie przypuszczałam, że przez te 16 lat ten świat tak się zmieni. Ten świat stanie się światem okrutnym, w innym tego wymiarze, niż te morderstwa, których dopuszczano się na wschodzie i których dopuszcza się nadal na całym świecie – wyznała.
Na zakończenie swojego wystąpienia, zapraszając wszystkich zgromadzonych na wspólną mszę świętą, Alicja Zając zwróciła uwagę na uniwersalny i jednoczący wymiar tragicznego lotu z 2010 roku.
– Mimo że na pokładzie tego samolotu były osoby różnych wyznań i o różnych poglądach, to wszyscy zgodnie uznali wtedy, że pamięć o ofiarach Katynia jest tak ważnym momentem w historii Polski, że trzeba tam być, aby uczcić tę pamięć – podsumowała senator A.Zając.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.





















Żołnierze te wasze nakrycia głowy, u niektórych wygląda to jak skarpetka naciągnięta na głowę . Bez obrazy dla was i z całym szacunkiem , ale czapki są okropne, to świadczyć dużo naszym Państwie
Proponuję zobaczyć do regulaminu musztry oraz przepisów mundurowych jak powinno się nosić nakrycie głowy oraz jak powinna wyglądać kolumna dwójkowa.
Taaa, zaczynała się prezydencka kampania wyborcza, to raz, dwa, że osoba na której miejsce w samolocie wskoczył p. Zając z pewnością jest mu wdzięczna, chociaż nie było to do końca uczciwe.
Jeżeli ktokolwiek wierzy komisji pod wodzą niejakiego Macierewicza, prawdy nigdy się nie dowiemy, chociaż prawda jest oczywista! W takich warunkach lądowanie na nieczynnym lotnisku to była nieunikniona katastrofa, o czym przekonał mnie kolega Witek Z, emerytowany pilot z mojego podwórka, który był wiele lat pilotem myśliwców a później wojskowych samolotów transportowych.