Kiedy myślimy o Igrzyskach Olimpijskich to w głowie mamy morderczy wysiłek medale, dekoracje. W odcinku podcastu „Studio Otwarte” gościmy Paulinę Kunciw, baristkę, właścicielkę marki Zaparzymy oraz Blue Fire – agencja baristów. Paulina razem ze swoim teamem podczas ostatnich Igrzysk Zimowych we Włoszech miała okazję towarzyszyć polskim sportowcom w Domu Polskim.
Jak to się stało, że trafiliście na Igrzyska Olimpijskie do Włoch?
Robiliśmy w Warszawie event z udziałem prezydenta. Serwowaliśmy tam naszą kawę i kawę z logo.
I widocznie ta kawa posmakowała?
Potem dostaliśmy propozycję z Polskiego Komitetu Olimpijskiego, żeby wyjechać do Włoch i ugościć naszych gości olimpijczyków kawą.
Długo się zastanawialiście, czy jechać?
Ty byś się zastanawiał? W ogóle się nie zastanawialiśmy. Spakowaliśmy się, zaopatrzyliśmy się we wszystko co najpotrzebniejsze i pełnym samochodem ruszyliśmy. Ruszyliśmy tak właściwie w podróż nieznane. Nie wiedzieliśmy, czego mamy się spodziewać. To był jeden z największych eventów w naszym życiu.
Nie było takich myśli że Włosi może robią lepszą kawę?
Włosi przychodzili do nas na kawę i mówili po swojemu czy uczyli się powiedzieć po polsku że jest pyszna, że dziękuję,że jest wszystko super.
Mówisz o Włochach, w sensie sportowcach, czy po prostu mieszkańcach Predazzo?
O sportowcach, i o mieszkańcach Predazzo, ale nie tylko o mieszkańcach, bo oczywiście byli to Włosi z całego kraju z całych Włoch.

Jak pierwszy dzień wspominasz?
Było sporo stresu, ale pozytywnego. Zastanawialiśmy się co nas czeka. Mieliśmy też zas, żeby wszystko dopracować, zanim ruszy olimpijska machina.
Długo pracowaliście za barem?
Codziennie od południa i kończyliśmy w nocy. Wioska olimpijska była otwarta od 14 do 22, ale wiadomo, że musieliśmy przyjechać wcześniej, rozstawić, zagrzać sprzęt, przygotować wszystko, posprawdzać.
Od której godziny zaczynaliście serwować cappuccino?
Jak zaczęliśmy pracę i do późnych godzin. Najdłużej po wygranej w konkursie skoczków w parach, gdzie chłopaki zdobyli drugie miejsce. Wtedy dom polski był otwarty do 3 nad ranem. Wszyscy chcieli sobie zrobić z nim zdjęcia pogratulować. No i przeżywaliśmy te emocje. Wtedy nikt się nigdzie nie śpieszył.

Powiedzmy trochę więcej o tych emocjach, jak to wyglądało
Największe były w trakcie konkursu duetów w skoczni. W pewnym momencie jakby czas się zatrzymał, wszyscy stali ze skrzyżowanymi palcami czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy i oczywiście kibicowaliśmy, razem z całą resztą Polaków. Dużym zaskoczeniem było, że kibicowali nam również włosi. Te emocje naprawdę sięgały zenitu. W trzeciej serii zaczął padać śnieg i Kacper skoczył nie najlepiej. Wtedy już wszyscy tak posmutnialiśmy w namiocie. Mśleliśmy, że niekoniecznie uda się stanąć im na podium.
Emocje było słychać ze skoczni czy oglądaliście w telewizji?
Oglądaliśmy w domu polskim oddalonym od skoczni. Nagle sędziowie ogłosi, że trzecia runda odwołana i skoczkowie zdobyli srebrny medal. Co tam się wtedy działo… Okrzyki, płacz, gwar, przytulanie, ciarki. Byliśmy wtedy jedną wielką rodzinę. To było coś niesamowitego przeżyć to na własne oczy.
Po takim sukcesie to pewno podawana była nie tylko kawa…
No wiesz, no pewnie nie tylko, no ale ja już w to nie wnikam. Po mojej stronie leżała kawa, więc mimo wszystko tą kawę serwowaliśmy do 3 nad radem.
W telewizji pokazuje się tę część taką oficjalną. Jest sukces, są wywiady, jest dekoracja. Jak to wygląda, kiedy ten cały kurz medialny opadnie. Jak oni tam właśnie przyszli do tego Domu Polskiego czy świętowali mocno czy raczej byli tacy wyciszeni? Docierało w ogóle do nich, że osiągnęli taki sukces?
Wiesz co, myślę, że byli tacy zamieszani w tym wszystkim. Każdy coś chciał od nich, media pchały się żeby udzielali wywiadów, wszyscy chcieli im pogratulować, wszyscy chcieli zrobić sobie z nimi zdjęcie.
Mieliście okazję też z nimi porozmawiać?
Tak, oczywiście mieliśmy okazję ich poznać osobiście, mieliśmy okazję się przedstawić, pogratulować.
Jacy są prywatnie?
Nigdy byś nie powiedział, że mają w sobie taki stoicki spokój, że mają w sobie tyle dobrego serca. Ciężko też jest być sławnym człowiekiem. Nie zawsze te sytuacje, gdzie goście i kibice proszą o zdjęcie czy autograf są przyjemne. Chłopaki jak na swój wiek, jak na swoje osiągnięcia naprawdę stanęli na wysokości zadania. To co pokazują przede wszystkim swoją osobowością, to bardzo duży szacun.

Jeśli chodzi o innych skoczków, którzy wracali do Polski bez medali, to jak oni odbierali to swoje miejsce na zawodach? Byli smutni czy cieszyli się z sukcesów kolegów?
Powiem ci, że oczywiście się cieszyli. Tam jest jedna wielka rodzina, jedno wielkie wsparcie. Myślę, że dla nich to, że pojechali na Igrzyska było dużym wyróżnienie za te wszystkie lata treningów. Cieszyli się bardzo mocno z osiągnięć chłopaków. Mimo tego, że jest rywalizacja, to była duma wręcz duma z tego, że koledzy zdobyli medale.
Sporo opowiadasz w tej rozmowie o emocjach i obserwacjach. Barista musi być trochę takim psychologiem?
Tak no jak to mówią, psychologiem i księdzem, czyli wysłuchać i dać rozgrzeszenie.
Po tych igrzyskach wszyscy by dostali rozgrzeszenie?
A czemu nie? Myślę, że tak.
Mówiłaś o medalach, ale oprócz tych sytuacji medalowych, co zapamiętasz z tych wydarzeń?
Najbardziej zapamiętam te emocje, które towarzyszyły nam i olimpijczykom. Dla mnie to doświadczenie nie było tylko parzeniem kawy. Z tym kubkiem było tysiące rozmów, tysiące emocji.
Jakieś gaduły szczególnie utkwiły Ci w pamięci?
Była taka grupa Włochów, która przychodziła do nas codziennie. Byli zachwyceni naszą kawą. Tym jak podajemy, jak drukujemy logo Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Robili sobie z nami zdjęcia. To było takim pozytywnym doświadczeniem, ale i taką pochwałą dla nas.

Za cztery lata też widzicie się z polskimi olimpijczykami na igrzyskach?
Jeśli dostaniemy tylko taką możliwość.
Chcielibyście obsługiwać sportowe imprezy?
Obsługujemy wiele wydarzeń, a praca na igrzyskach była dla nas zaszczytem. Bardzo dużym zaufaniem obdarzył nas Polski Komitet Olimpijski.
Coś byście zmienili po tym czasie?
W sumie to chyba nie. Jesteśmy bardzo zadowoleni.
Jaką kawę piją sportowcy najczęściej?
To zależy od pory dnia, pili sporo espresso, ale też cappucino z pianką i logo.
Kamery telewizyjne nie pokazują wszystkiego. Będąc na miejscu widziałaś dużo więcej, więc może powiedz nam o tym, co Cię tak najbardziej zaskoczyło.
Miałam przyjemność poznać całą kadrę techniczną, czyli panów którzy przygotowują sportowców od tej strony wewnętrznej, której my nie widzimy. Nie zdawałam sobie kompletnie sprawy z tego, ile czasu, ile poświęceń, ile materiału trzeba, żeby przygotować jedną osobę do tego, żeby mogła wziąć udział w takiej olimpiadzie. Ile jest różnych rodzajów smaru do nart, ile jest w ogóle rodzajów nart, ile par nart musi mieć jeden skoczek czy jeden biegacz. Dla mnie to było naprawdę bardzo dużym zaskoczeniem. My nie mamy o tym pojęcia siedząc przed telewizorami, ale tam wykonuje się jeszcze kawał ogromnej roboty która jest potrzebna.
Jesteś w naszym studiu w bluzie reprezentacji Polski, ale masz też na ręce taką bransoletkę. Co ona symbolizuje ta bransoletka?
To jest talisman szczęścia na którym mamy koniczynkę i logo Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Miała nam wszystkim – nie tylko olimpijczykom – przynieść szczeście i jak widać przyniosła. Polska wróciła z czterema medalami. ale i nam, całej kadrze, żeby wszystko Wyszło dobrze, miała nam przynieść szczęście.

Zbliżając się już do końca tej rozmowy, to jeszcze może takie krótkie pytania i krótkie odpowiedzi. Late czy espresso?
Espresso.
Czarna czy z mlekiem?
Czarna.
Arabica czy Robusta?
Arabica.
Sypana czy rozpuszczalna?
Sypana.
Poranek w domu polskim to spokój czy totalny chaos?
Spokój.
Ciepłe mleko czy zimna śmietanka?
Ciepłe mleko.
Mielenie na świeżo czy gotowa mieszanka?
Na świeżo.
Chwila ciszy przy młynku czy gwar kibiców?
Gwar kibiców.
Kawa przy barze na stojąco czy raczej na spokojnie przy stoliku?
To zależy, ale na spokojnie.
Drip czy ekspres?
Drip. Zdecydowanie.
Czego można życzyć waszej ekipie? Tego, żebyśmy mogli za cztery lata się spotkać i rozmawiać o tym, jak obsługiwaliście kolejnych olimpijczyków?
Myślę, że tak, że to będą dobre życzenia i sama życzę żeby się naszej ekipie spełniły.
Czego się w ogóle życzy bariście?
Nie wiem. Żeby ekspres zawsze działał.
W takim razie żeby ekspres zawsze działał i żeby kawa była zawsze smaczna. Dziękuję za przybycie do naszego studia za rozmowę.
Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie. I też mam nadzieję, że do zobaczenia.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.





