Początkiem roku mówiono o tym miejscu z entuzjazmem. Jadłodzielnia – miejsce, gdzie mieszkańcy mogli zostawiać żywność i produkty pierwszej potrzeby dla osób w trudnej sytuacji materialnej – powstała przy ulicy Piotra Skargi, tuż za budynkiem chińskiego supermarketu.
Inicjatywa działająca całodobowo miała stać się lokalnym centrum wsparcia, dobrych uczynków i walki z marnowaniem żywności. Dziś jednak na miejscu jest cisza, a szafa z lodówką i zamrażarką stoi zdewastowana. Pomysł, który w wielu miastach działa z powodzeniem, w Jaśle nie przetrwał.
Kiedy jadłodzielnia ruszała, inicjatorka przedsięwzięcia, Joanna Janiak, mówiła, że pomysł zrodził się jako próba reakcji na powszechny problem marnowania jedzenia. Skierowany był do ogółu jaślan, z jednej strony mieszkańców z nadmiarem produktów i artykułów spożywczych, z drugiej do tych, którym brakuje żywności, są w trudnej sytuacji i potrzebują takiego wsparcia. Plan był taki, by miejsce to stanowiło centrum dzielenia się tym, co mamy i wzajemnego wsparcia.

Każdy mógł zostawić, każdy mógł wziąć
Końcem stycznia, w dniu otwarcia wydawano ciepłe posiłki, rozdawano przygotowane słodkości, a mieszkańcy podkreślali, jak bardzo takie miejsce jest potrzebne. Jadłodzielnia miała działać prosto: każdy może zostawić, każdy może wziąć.
Choć jadłodzielnia miała łączyć, szybko stała się miejscem problemów. Zamiast troski – pojawiła się dewastacja. Zamiast odpowiedzialności – roszczenia. Po zaledwie krótkim czasie od otwarcia miejsce zostało całkowicie zniszczone. Joanna Janiak z wielkim żalem komentuje to, co się wydarzyło.

Problemy były od samego początku
– Cóż mogę powiedzieć, wydawało mi się, że jeśli funkcjonują takie miejsca w większych miastach, to w takim małym mieście naprawdę się to przyjmie i ludzie będą zadowoleni. A tymczasem od samego początku były problemy: dewastacja, zero szacunku, dużo wymagań. Ludzie kompletnie, pomimo moich sygnałów, nic z tym nie robili. Przykro mi, ponieważ włożyłam w to miejsce dużo pracy, serca, pieniędzy i czasu, ale nie wypominając tego nikomu – po prostu zwyczajnie mi przykro – przekazała nam Joanna Janiak (Mama Wednesday), twórczyni jadłodzielni.
W rozmowie z nami zaznacza, że gdybym nie spróbowała, to bym się o tym nie przekonała. – Forma pracy, jaką jest pomoc charytatywna, nie należy do łatwych i wiedzą to tylko ci, którzy w ten sposób pomagają. Nigdy nie przestanę pomagać, aczkolwiek moje pomaganie doznało pewnych granic. Wydaje mi się, że nieważne jak pomogłeś i ile – ważne, że jakkolwiek to zrobiłeś. Można to robić w każdy, nawet codzienny sposób. I tego sobie, jak i państwu, życzę: aby nie zapominać, że my też możemy się kiedyś znaleźć w potrzebie i aby pomagać, szczególnie w taki czas jak ten – teraz, w święta – podsumowuje J.Janiak.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.






Powinni zrobić to w miejscu takim gdzie są kamery i dużo ludzi chodzi. To nie było by zdemolowane i może by przetrwało dłużej
Dziwny ten świat, że nawet takie miejsca są niszczone. A lokalizacja jaka by nie była to i tak ten co chce niszczyć na nic nie patrzy, nie jego to niczyje, można zniszczyć. Przykre to i zniechęca ludzi do pomocy.