W auli Państwowej Szkoły Muzycznej w Jaśle odbył się niezwykły koncert, który połączył miłość do muzyki z wielkim sercem lokalnej społeczności. Cel? Zakup profesjonalnego instrumentu dla wybitnego ucznia. Efekt? Pełen sukces i dowód na to, że w Jaśle biznes potrafi pięknie grać z kulturą.
Uroczystość w jasielskiej szkole muzycznej miała wymiar podwójny. Z jednej strony była to doskonała okazja do zaprezentowania umiejętności młodych artystów. Znakomitym wstępem do wydarzenia był występ Piotra Knapa, ucznia klasy II Prywatnej Szkoły Muzycznej II stopnia. Wykonał on koncert barokowy Mirosława Gąsieńca przy akompaniamencie Pawła Skowrońskiego. Dla uczniów był to również sprawdzian przed nadchodzącym, jubileuszowym XX Ogólnopolskim Konkursem Młodego Instrumentalisty im. Stefanii Woytowicz, który odbędzie się niebawem w Jaśle.

Zrzutka na wielki talent
Głównym punktem wieczoru było zwieńczenie projektu charytatywnego, który wystartował jeszcze jesienią ubiegłego roku. Inicjatywa zrodziła się dzięki współpracy z Fundacją im. Janusza Korczaka. Narzędziem do zrealizowania celu stał się bal charytatywny zorganizowany 7 lutego, podczas którego zagrał szkolny zespół Wróbel Brass Band. Projekt zrodził się z chęci wsparcia niezwykle zdolnego ucznia Prywatnej Szkoły Muzycznej – Jakuba Mocka. – Zakupiliśmy profesjonalną trąbkę, na której może grać na studiach, a gdyby został filharmonikiem, to także może mu służyć nadal – tłumaczyła Leokadia Wróbel, dyrektor Prywatnej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Jaśle.
Młodego muzyka, który wiąże swoją przyszłość z tą profesją i rokuje ogromne nadzieje na kontynuację edukacji w Akademii Muzycznej. Aby jednak mógł w pełni rozwinąć skrzydła, potrzebował narzędzia najwyższej klasy – profesjonalnej trąbki. Podczas zbiórek, charytatywnego balu oraz licytacji udało się zebrać ponad 27 tysięcy złotych.

Licytacje, bale i hojni darczyńcy
Sukces nie byłby możliwy bez zaangażowania lokalych przedsiębiorców. Organizatorzy wydarzenia skierowali szczególne podziękowania do Agnieszki Czyżowicz-Gotfryd, która z niesłabnącym entuzjazmem napędzała całą zbiórkę. Fundusze zbierano poprzez sprzedaż cegiełek na bal charytatywny oraz darowizny od osób prywatnych. Prawdziwym hitem okazały się jednak licytacje. Pod młotek trafiły m.in. vouchery, obrazy, produkty z lokalnej winnicy z Przysiek, a także fotele biurowe ufundowane przez firmę Nowy Styl.
Słowa uznania popłynęły również do dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Witolda Lutosławskiego, Renaty Osikowicz-Wyroby, która gościła wydarzenie w szkolnej auli i nieustannie wspiera działania zaprzyjaźnionej placówki prywatnej.

Jasielski biznes inwestuje w młodzież
W projekt mocno zaangażowało się Jasielskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców reprezentowane na gali m.in. przez członków zarządu: Macieja Pętlaka i Annę Madej. Maciej Pętlak przypomniał, że Stowarzyszenie, które funkcjonuje w Jaśle od 20 lat i zrzesza ponad 70 firm, od dawna stawia na rozwój lokalnej młodzieży. – Zaczęło się od projektów edukacji ekonomicznej i technicznej. Od pięciu lat współorganizujemy Dziecięcy Uniwersytet Techniczny w Jaśle i realizujemy program „Młodzież i Przedsiębiorczość – wyliczał M.Pętlak. Współpraca JSP z Prywatną Szkołą Muzyczną w Jaśle trwa od dwóch lat.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.


















Super!
Dajcie spokoj. Jaslo śmieje sie z tej imprezy i licytacji. Nikt kto sie liczy w tym miescie tam nie byl. Są dużo wieksze potrzeby niż zakup trąbki dla dziecka ktory chodzi do prywatnej szkoły muzycznej. A ten brodaty koleś …
Skąd Pan wie, Panie Zygmuncie, że Jasło śmieje się z tej imprezy? Ja osobiście nie spotkałam się z żadnymi negatywnymi opiniami na ten temat, poza tym jednym (Pana) złośliwym komentarzem. Czy wsparcie zdolnego ucznia prywatnej szkoły muzycznej (pragnę podkreślić, że w Jaśle nie ma państwowej szkoły muzycznej II stopnia więc jeśli młodzież chce się kształcić w tym kierunku to nie ma zbyt dużego wyboru) to dobra inicjatywa? To pytanie retoryczne.. Zastanawiam się również nad tym, co miał Pan na myśli pisząc, że „nikt kto się liczy w tym mieście tam nie był” 🙂 Próbuje Pan ubliżyć przedsiębiorcom, którzy swoje własne pieniądze mogą inwestować dokładnie tam, gdzie mają ochotę a sposób, w jaki Pan skrytykuje tą sprawę wskazuje, że mocno to Pana uwiera w pewnym miejscu 😉
anna madej nie jest członkiem zarządu tego stowarzyszenia – to ich sekretarka
artykuł sponsorowany przez towarzystwo wzajemnej adoracji które zobaczymy na bilbordach przy najbliższych wyborach