Wojciech ukrył się wśród gałęzi. Serce biło mu jak oszalałe. Nagle do lasu wjechały niemieckie ciężarówki. Drzwi trzasnęły. Wybiegły rozwścieczone psy. Zaczęły węszyć. Wojciech skulił się na drzewie. Psy uniosły pyski. Wyły. Szczekały prosto na niego. Mężczyzna zastygł. Wiedział, co się stanie, jeśli gestapowcy go zauważą. Nagle wiewiórka wybiegła z korony drzewa. Skoczyła na sąsiednią gałąź. Niemiec spojrzał. Wzruszył ramionami. Psy wciąż ujadały, ale on uznał, że to przez wiewiórkę. Zamknął zwierzęta w samochodzie. Potem odwrócił się i znów zaczął zabijać.

To historia Wojciecha Wróbla, którą opowiada nam Lidia Witkowska, przewodnicząca Instytutu Dokumentowania Zbrodni Hitlerowskich w Lesie Warzyckim. Rodowita mieszkanka Warzyc od lat zbiera historię mieszkańców z okresu niemieckiej okupacji. Takich historii jak Wojciecha Wróbla jest więcej. – Niektóre są ciężkie do opowiadania – dodaje Lidia. Trudno mówić o tym, co bestialscy niemieccy gestapowcy robili z dziećmi. Starszych zabijali strzałem w tył głowy, a na dzieci – jak mówili – nie chcieli tracić kuli. Brali je za nogi i z całej siły uderzali głową o pień drzewa…
W latach 1940-44 w lasach warzyckich odbywały się liczne egzekucje dokonywane przez policję i Gestapo z Jasła. Na tym cmentarzu spoczywa około 5000 osób. W 32 mogiłach pochowani są Polacy mieszkańcy powiatów jasielskiego, gorlickiego, krośnieńskiego, brzozowskiego więźniowie obozu pracy przymusowej w Szebniach oraz obywatele polscy narodowości żydowskiej z gett we Frysztaku, Jaśle i Korczynie. To największe miejsce masowych mordów ludności różnych narodowości na terenie naszego województwa.
Zachować dla kolejnych pokoleń
Szacuje się, że w Lesie Warzyckim życie z rąk niemieckich oprawców w czasie II wojny światowej straciło około 5000 osób. Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Wsi Warzyce wyszło z inicjatywą powołania Społecznego Instytutu Dokumentowania Zbrodni Hitlerowskich w Lesie Warzyckim.

– Chcemy przede wszystkim dokumentować, archiwizować i digitalizować materiały, które są dostępne u mieszkańców, bądź w różnych instytucjach – tłumaczy Mariusz Augustynek, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Wsi Warzyce i inicjator powstania Instytutu. Mieszkańcy Warzyc poprzez Instytut chcą zachować dla kolejnych pokoleń historie, o których nie można zapomnieć.
Bardzo dużo do odkrycia
Wartością Instytutu jest dokumentowanie choćby tych zdarzeń, które nie zostały jeszcze odkryte. – To również odkrywanie kart, które są gdzieś zapisane, choćby w Instytucie Pamięci Narodowej, a które czekają na osobę, która przyjdzie i je odkryje – dodaje Wojciech Piękoś, wójt gm. Jasło.

Cmentarz Lasu Warzyckiego ma dokumentację. Dotychczas ustalono nazwiska około pół tysiąca zamordowanych. – Mamy rejestr wydarzeń historycznych związanych z tym miejscem, ale już po urządzeniu cmentarza. Mamy informacje o kolejnych remontach, o powstawaniu pomników, o powstawaniu miejsc pamięci poświęconych osobom pochodzenia żydowskiego – wymienia gospodarz gminy Jasło. W dokumentach są informacje z początku hitlerowskiej okupacji i z roku 1944. – Całego środka tego najmroczniejszego historycznie czasu nie mamy. To jest do odkrycia – podsumowuje wójt Wojciech Piękoś.
Niemcy próbowali zacierać ślady swoich zbrodni
Kiedy okupanci wiedzieli, że Sowieci zbliżają się do Polski zaczęli zacierać ślady swoich zbrodni. Miejsce mordu sypano wapnem, a sam teren był niwelowany, co znacznie utrudniało rozpoznanie zamordowanych. Prace Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich trwały w Warzycach od 1945 do 1960 roku.
Lidia Witkowska, która od dziecka mieszka w Warzycach wspomina, że jeszcze jako dziecko przychodziła na cmentarz wspólnie z klasą. – To były dla nas ogromne przeżycia – zaznacza. I dodaje, że skarbnicą wiedzy jest lokalne pismo „Cebulka”, które wychodziło w latach 2001-2009. – Tam mamy wiele wspomnień ludzi, którzy jako dzieci przychodziły do Lasku Warzyckiego, chowali się w liściach czy krzakach i patrzyli co się dzieje – opisuje L.Witkowska.

Członkowie Instytutu mają już odzew od mieszkańców. – Podsyłają wspomnienia swoich dziadków, jakieś rękopisy. Są też 90-latkowie, którym już ciężko pisać. Przychodzę do nich, słucham, opisuję. Chcemy to wszystko spisać i przekazać kolejnym pokoleniom – przekazuje nam szefowa Instytutu.
Lidia Witkowska na zakończenie dodaje, że mówienie o tej wojnie jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ nie wiemy, co przyniesie przyszłość. – Dlatego warto przypomnieć sobie tę gehennę, która miała miejsce w latach 1939–1945 na naszym terenie, a także modlić się, żeby nigdy się to nie powtórzyło – podkreśla na zakończenie.

9 września 1945 roku było uroczyste poświęcenie cmentarza. W każdą pierwszą niedzielę września na cmentarzu w Lasku Warzyckim odbywają się uroczystości patriotyczne.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.




