W murach Kliniki Onkohematologii Dziecięcej w Rzeszowie zrobiło się gwarno i kolorowo. Wszystko za sprawą strażaków, którzy w ramach akcji „Paczka dla Dzieciaka na święta od strażaka” odwiedzili najmłodszych pacjentów. To już ósma edycja tego przedsięwzięcia na Podkarpaciu, koordynowana przez stowarzyszenie OSP Grupa Ratownictwa Specjalistycznego Strażacy Wspólnie Przeciw Białaczce.
W tegoroczną zbiórkę zaangażowały się druhowie z gmin z całego regionu: Jasło, Chorkówka, Wojaszówka, Szerzyny, Kołaczyce oraz Tarnowiec. Dzięki hojności udało się zebrać prezenty, które trafiły bezpośrednio do rąk dzieci i młodzieży – od maluchów po niemal dorosłych pacjentów do 18. roku życia.
– Jedziemy z prezentami z rzeczami, które udało nam się zebrać od ludzi, którzy chcą pomóc tym, którzy tam przebywają. Po to, żeby mogli o tym chociaż na chwilę zapomnieć, żeby na ich twarzach pojawił się uśmiech – mówi nam Marcin Dziedzic, Prezes OSP Zimna Woda i koordynator akcji „Paczka Dla Dzieciaka Na Święta od Strażaka”.

Dla dzieci przebywających na oddziale onkologicznym, wizyta strażaków w pełnym umundurowaniu to wydarzenie, o którym mówi się tygodniami. Marcin Dziedzic podkreśla, że celem akcji jest nie tylko wręczenie podarunków, ale przede wszystkim wsparcie emocjonalne.
Lekarze pracujący na oddziale nie mają wątpliwości – takie inicjatywy mają realny wpływ na proces terapeutyczny. Dobra energia i poczucie, że świat zewnętrzny o pacjentach nie zapomniał, są bezcenne.

Anna Tomoń, lekarz z Kliniki Onkohematologii Dziecięcej, nie kryła wdzięczności. – Chcieliśmy serdecznie podziękować za coroczną akcję, za dar serca, który płynie wprost z najszczerszych pokładów ludzkości i dobrej energii i zasila naszych pacjentów zastrzykiem pozytywnego myślenia i takiej wiary w to, że ktoś o nich myśli, ktoś o nich dba i pamięta przede wszystkim – podkreśla lekarz Anna Tomoń. Głos zabrał też pacjent Klinik. – Chciałbym bardzo podziękować strażakom, że pamiętają o nas, myślą. Gdy my siedzimy tutaj, leczymy się, nie mamy kontaktu z kolegami, nie możemy się z nimi zobaczyć, a oni do nas przyjeżdżają, o nas pamiętają – podsumował Mirek Bartoszek.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.


































































