W Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, wspominamy tragiczne losy milionów ludzi. Jak ustalili historycy, najstarszym żyjącym byłym więźniem obozu Auschwitz-Birkenau jest Józef Pułecki.
Józef Pułecki urodził się 3 grudnia 1922 roku w Święcanach (gmina Skołyszyn). To tutaj stawiał swoje pierwsze kroki, zanim w 1931 roku jego rodzina zdecydowała się na przeprowadzkę do Warszawy. To właśnie w stolicy zastała go II wojna światowa. Jako 17-letni chłopak, pracujący w zakładach blacharskich, nie spodziewał się, że zwykłe wyjście do pracy 20 września 1940 roku na zawsze zmieni jego życie. Pan Józef wpadł w ręce Niemców podczas jednej z łapanek na Żoliborzu.
Numer 4948: W jednym transporcie z Pileckim i Bartoszewskim
Zaledwie dzień później, z warszawskiego Pawiaka wyruszył drugi transport do KL Auschwitz. Wśród 1705 mężczyzn stłoczonych w wagonach znalazł się młody chłopak ze Święcan. Los sprawił, że trafił do obozu w towarzystwie postaci, które stały się symbolami polskiego oporu: rtm. Witolda Pileckiego oraz Władysława Bartoszewskiego.
Józef Pułecki otrzymał numer obozowy 4948. Mimo skrajnie trudnych warunków, po roku udało mu się opuścić obóz. Miały pomóc starania ojca i wstawiennictwo przedwojennej sąsiadki pracującej w gestapo.
Skromny świadek historii
W czasie wojny pan Józef mieszkał w Gorlicach i Czechosłowacji. Po wojnie związał swoje życie z Katowicami, gdzie przez dekady pracował jako specjalista od telekomunikacji. Co ciekawe, mimo traumatycznych przeżyć, rzadko wracał pamięcią do obozowych lat. Nawet w październiku 2023 roku, gdy media obiegła informacja o wszczepieniu mu rozrusznika serca w wieku 100 lat, pan Józef skromnie milczał o swojej przeszłości więźnia Auschwitz.
Dziś, jako najstarszy żyjący więzień obozu, Józef Pułecki jest żywym pomnikiem historii. Telefonicznie rozmawiał z nim społecznik Tomasz Bienias.
źródło: Archiwa i badania historyczne Muzeum Auschwitz-Birkenau/Gmina Skołyszyn
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.




