Jasielskie niebo przecięła formacja pięciu samolotów. W ten symboliczny sposób przyjaciele piloci oddali hołd Andrzejowi Krupie – wybitnemu modelarzowi, wychowawcy pokoleń lotników i jednemu z ostatnich świadków tragicznej historii Jasła. Nestor podkarpackiego lotnictwa odszedł do „Niebieskiej Eskadry” 17 lutego, przeżywszy 91 lat. Spoczął na Starym Cmentarzu w Jaśle.
Uroczystości żałobne rozpoczęły się o godzinie 11:00 Mszą Świętą w jasielskiej farze. Świątynia wypełniła się rodziną, przyjaciółmi z Jasielskiego Stowarzyszenia Lotniczego „IKAR”, Aeroklubu Podkarpackiego oraz wychowankami. Po nabożeństwie kondukt pogrzebowy przeszedł na Stary Cmentarz w Jaśle, gdzie hołd oddali mu piloci. Nisko nad jasielską nekropolia przeleciało pięć samolotów.
Jeden z ostatnich świadków zagłady Jasła
Urodzony w kwietniu 1934 roku, jako dziesięcioletni chłopiec z okien domu przy ul. Bednarskiej obserwował sąsiada, profesora Sękowskiego, puszczającego bambusowe modele. Był to czas okupacji, gdy za puszczanie latawców groziły surowe kary ze strony Niemców. Andrzej był jednym z ostatnich żyjących świadków wysiedlenia i całkowitego zniszczenia Jasła w 1944 roku.
Zawsze służył pomocą
Przez ponad 40 lat prowadził modelarnię w Jaśle, a w latach 1994 – 2008 szefował sekcji modelarskiej Aeroklubu Podkarpackiego w Krośnie. Jak podkreślają przyjaciele śp. A.Krupy z Jasielskiego Stowarzyszenia Lotniczego „IKAR” jego największą życiową miłością było lotnictwo i modelarstwo. – Był mistrzem modelarstwa lotniczego, wielokrotnym mistrzem i wicemistrzem Polski w lotach na zboczu, lotach modelami silnikowymi, zajmował wysokie miejsca w zawodach międzynarodowych. Zaliczano go do wąskiego grona „luminarzy” polskiego modelarstwa – czytamy w biogramie przygotowanym przez stowarzyszenie „Ikar”. Śp. Andrzej Krupa był także szybownikiem, posiadaczem Srebrnej Odznaki Szybowcowej. Był nawigatorem w zawodach rajdowo-nawigacyjnych, posiadał uprawnienia menedżera organizacji imprez sportowych ze specjalnością sporty lotnicze.
Członkowie stowarzyszenia „IKAR” wspominają go jako człowieka niezwykle skromnego i serdecznego. – Zawsze służył pomocą i dobrym słowem. Jako pierwszy dzwonił z życzeniami na święta czy Sylwestra – czytamy w pożegnaniu przygotowanym przez jego lotniczą rodzinę.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.





