Ryknął potężny silnik, a na trawiastym pasie jasielskiego lądowiska zameldowała się prawdziwa ikona przestworzy. Punktualnie o godzinie 8:00 rano, nasze miasto stało się jednym z przystanków wyjątkowego Rajdu Beskidzkiego 2026. Dla lokalnych pasjonatów lotnictwa był to moment historyczny. Antonow An-2 wylądował na jasielskiej murawie po raz pierwszy w historii.
Głównym aktorem porannego spektaklu był kultowy dwupłatowiec Antonow An-2 należący do Fundacji „Nasze Skrzydła”. Choć poczciwy „Antek” obchodzi w tym roku swoje 50. urodziny, na emeryturę się nie wybiera. Za jego sterami zasiedli Aleksandra Krawczak i Wojciech Murzyn.

– Nowoczesne samoloty latają same. Tutaj wszystko jest manualne, trzeba pilnować każdego szczegółu, a podczas lotu pracują i oczy, i uszy – tłumaczyli nam reporterom piloci. Dzięki uprzejmości załogi, osiemnaście osób miało niepowtarzalną okazję wzbić się tą ryczącą legendą na krótki lot widokowy nad okolicą.
Osiem czasz na tle cumulusów
Krótko po lądowaniu samolotu, jasielskie niebo przejęła ekipa Skydive Beskidy. Po błyskawicznym, ale niezwykle rygorystycznym przygotowaniu sprzętu, kilkanaście minut później nad Jasłem rozkwitło osiem czasz spadochronowych, idealnie komponujących się z porannymi cumulusami.
Tegoroczna, druga edycja rajdu odbywa się pod znakiem miłości do gór. Trasa podniebnej karawany wiedzie z Rybnika i Bielska-Białej aż po same Bieszczady. Impreza (za którą organizatorzy zdążyli już odebrać prestiżową statuetkę Cumulusa) rozpisana jest na 25 stref zrzutu i 14 lokalnych lądowisk.
Misja: Odczarować małe lotniska
Jak podkreślają organizatorzy, cel Rajdu Beskidzkiego wykracza daleko poza czysty sport. To przede wszystkim misja popularyzacji lotnictwa i spadochroniarstwa w tzw. „terenie”.
– Chcemy pokazywać takie małe lądowiska, jak jasielski Ikar, gdzie lokalna społeczność może po prostu przyjść, pooglądać samolot z bliska i zrobić sobie zdjęcie w kokpicie. Wylądowanie taką maszyną na tak małym obiekcie to rzadkość – mówiła nam pilot Aleksandra Krawczak.
Piloci z Fundacji „Nasze Skrzydła” łamią też stereotypy dotyczące ostrożności. – Gdy przyprowadzamy dzieciaki do samolotu, rodzice często drżą i panikują. A my mówimy: „Pstrykajcie przełącznikami, czym tylko chcecie!”. U nas dzieci mogą w kokpicie wszystko – dodał pilot Wojciech Murzyn.

Goście, którzy odwiedzili Jasło, to w polskim środowisku prawdziwe ewenementy. Jako jedyni w kraju skaczą ze spadochronami w górach. Nie zamykają stref na zimę (skacząc na śnieg z nartami czy rowerami), a w lipcu lądują wprost w wodach Jeziora Międzybrodzkiego. To również do tej ekipy należy rekord skoku z gigantyczną, 500-metrową flagą Polski, która podczas lotu całkowicie zasłaniała skoczka.

Po wielu rozmowach oraz obiedzie przygotowanym przez ekipę Grzegorza Schabińskiego, 50-letni Antonow zagrzmiał nad Jasłem po raz ostatni i obrał kurs na Starą Wieś. Z zapowiedzi załogi wynika, że Rajd Beskidzki ma szansę stać się na Podkarpaciu imprezą cykliczną. Trzymamy za słowo – jasielski trawnik „IKAR-a” będzie gotowy za rok.
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy.




































































































































































